Wiadomości

Unia jest za wprowadzeniem kontrowersyjnej reformy praw autorskich. Tymczasem lud się burzy…

reformy praw autorskich

Temat wprowadzenia reformy praw autorskich pojawił się w 2016 roku, kiedy Komisja Europejska zaproponowała zmianę zasad publikowania i monitorowania treści zamieszczanych w internecie. Nawet jako propozycja, budziła obawy i kontrowersje. Ale teraz, kiedy została poparta przez Komisję Prawną Parlamentu Europejskiego, naprawdę zawrzało. W całym internecie huczy od wypowiedzi przeciwników reformy. Wielu widzi w niej całkowitą zmianę oblicza sieci i zagrożenie dla wolności. Skąd takie obawy? Chodzi zwłaszcza o dwa zapisy, artykuły 11. i 13.

jaki jest najtańszy abonament bez telefonu

Wprowadzenie reformy praw autorskich – „podatek od linków”

Pierwszy ze wspomnianych artykułów (art.11.) nazywany jest „podatkiem od linków”. Zapis nakłada bowiem obowiązek płacenia serwisowi, do którego zamieszcza się link, za możliwość udostępnienia w ten sposób jego treści. Kwestia jest o tyle kłopotliwa, że miałaby dotyczyć zamieszczania linków nie tylko do utworów już objętych prawem autorskim, ale również do prasy. Co by to w praktyce oznaczało? Na przykład koniec linkowania na Facebooku i w zasadzie śmierć takich serwisów jak Wykop.pl. Jako agregatory informacji, bazują one na zamieszczaniu linków do innych stron. Chyba, że właściciele tego typu portali nabędą licencję na udostępnianie informacji.

Zestawienie

Polskie Ministerstwo Kultury jest przeciwne takiemu rozszerzeniu materiałów obejmowanych prawami autorskimi. Proponuje raczej wprowadzenie domniemanego nabycia praw autorskich po stronie wydawców, by „uszanować zasady dozwolonego użytku, domeny publicznej i braku monopolu twórczego dla treści prasowych”.

reformy praw autorskich ograniczenia

Wprowadzenie reformy praw autorskich – „filtrowanie platform”

Kolejny silnie hejtowany artykuł – art. 13., miałby wprowadzić konieczność kontrolowania treści zamieszczanych przez użytkowników. Taki monitoring byłby obowiązkiem właścicieli portali. Byliby więc zmuszeni badać czy ktoś przypadkiem nie zamieścił na ich stronie czegoś, co narusza czyjeś prawa autorskie. Tymczasem, jak zauważają ludzie, nawet memy mogłyby naruszać takie prawa. Często są przecież tworzone na przykład na podstawie pojedynczej klatki z filmu. Stosowane byłyby zapewne algorytmy podobne do tych, jakich już używa się na YouTube.

Przewidzenie wszystkich konsekwencji wejścia w życie omawianej reformy byłoby dość trudne, ale nawet to, co przychodzi do głowy w pierwszej kolejności, nasuwa wiele pytań. Póki co, nowa reforma praw autorskich nie została jeszcze definitywnie przyjęta. Jej przeciwnicy dążą do zwołania sesji plenarnej, która umożliwi zagłosowanie w tej sprawie Parlamentowi Europejskiemu zebranemu w pełnym składzie. Byłoby to głosowanie niezależne od wcześniejszej decyzji KP. Pozostaje więc czekać na finał sprawy. A jakie jest Wasze zdanie w całej tej sprawie? Jak wprowadzenie wyżej opisanych zmian, wpłynęłoby na Wasze korzystanie z internetu?

Zobacz też: Najtańszy abonament rodzinny

Unia jest za wprowadzeniem kontrowersyjnej reformy praw autorskich. Tymczasem lud się burzy…
4.3 (86.25%) 16 vote[s]